Home

Jak powstał film

Desmond Doss – czyli jak doszło do nakręcenia „Przełęczy ocalonych”


Najpierw dokument, potem Hollywood


„Desmond nie chciał sprzedawać praw do filmu, nie interesowała go popularność, gdyż czuł, że zaprzeczyłby w ten sposób samemu sobie”, wyjaśnia Bill Mechanic, finalny producent „Przełęczy ocalonych”. „Dopiero po wielu latach dał się przekonać bliskim sobie osobom, że warto opowiedzieć tę historię, chociażby dla młodych pokoleń”.

Doss zmarł w marcu 2006 roku w wieku 87 lat. Kilka lat wcześniej Terry Benedict dostał od niego zgodę na rozpoczęcie prac nad dokumentem „The Conscientious Objector” i zabezpieczył prawa do historii o życiu Dossa. Filmowiec uznał również, że nadszedł czas na projekt fabularny, zwrócił się więc do producenta Davida Permuta, a ten skierował go do Billa Mechanica. „To historia człowieka o pięknych ideałach, które zostają wystawione na iście piekielną próbę. Ale w rezultacie wszystko to jedynie umacnia go w wyznawanych wartościach”, opowiada Mechanic.


Silna ekipa filmowa potrzebna od zaraz


Poszukując scenarzysty, który byłby w stanie poradzić sobie ze wszystkimi historycznymi, biograficznymi oraz duchowymi aspektami opowieści o życiu Desmonda Dossa, Bill Mechanic zwrócił się do Roberta Schenkkana, laureata Nagrody Pulitzera za „Kentucky Plays”, cykl sztuk ukazujących skomplikowaną mitologię amerykańskiego westernu oczyma trzech rodzin z Kentucky. W 2014 roku pisarz otrzymał wiele nagród za sztukę „All The Way” opowiadającą o pierwszym roku prezydentury Lyndona Johnsona. Producent „Przełęczy ocalonych” uznał, że Schenkkan jest idealnym kandydatem do skonstruowania filmowej opowieści o pięknie człowieczeństwa na tle ważnych wydarzeń. Historia Dossa nie mogła zostać wpisana w konwencjonalną strukturę, ponieważ składały się na nią tak różne elementy jak płomienna historia miłosna, saga familijna, opowieść o prawidłach wiary oraz krwawa relacja wojenna. Korzystając z zachowanych zapisów wypowiedzi Dossa oraz archiwów wojskowych, Mechanic i Schenkkan rozpoczęli odkrywanie charakteru człowieka, który wierzył, że zabijanie jest złe, ale należy wspomóc współobywateli walczących na froncie.

„Uznaliśmy, że kluczowe w zrozumieniu Desmonda będzie ukazanie jego pochodzenia”, informuje Mechanic. „W pewnym momencie rozmawialiśmy o rozpoczęciu naszego filmu już na Okinawie, ale wpływ rodziców na postawę Desmonda był po prostu zbyt ważny. Nie mogliśmy również pominąć okresu jego młodości oraz historii poznania żony, Dorothy”.


Gibson z pasją przejmuje stery


Właśnie dlatego Mechanic zwrócił się z propozycją reżyserii do Mela Gibsona, który zyskał sobie reputację filmowca potrafiącego zabierać widzów w brutalne i realistyczne, acz jednocześnie niezwykle przejmujące kinowe przygody. Mechanic pracował już z nim przy „Braveheart – Walecznym Sercu” i obserwował z fascynacją jego kreatywny rozwój jako reżysera. „Wysłałem Melowi pierwszą wersję scenariusza już w 2002 roku, potem wróciłem z nowym projektem w 2010 i ostatecznie w 2014”, wspomina producent. „Z początku Mel był zainteresowany wyłącznie rozwijaniem własnych projektów, od początku do końca, ale przy trzecim razie dał się przekonać”, dodaje Mechanic, podkreślając, że Gibson był od początku jego pierwszym wyborem. „W reżyserii Mela podoba mi się to, że jego filmy są pełne emocji, a jednocześnie opowiadają historię zarówno za pomocą postaci, jak i pracy kamery i języka wizualnego kina”, mówi Mechanic.

Gdy już doszli do porozumienia, Gibson i Mechanic zaczęli pracować nad przerabianiem scenariusza Schenkkana wraz z Andrew Knightem („Źródło nadziei”). „Mel zastanawiał się nad każdą sceną i wypowiadanym zdaniem, kwestionował motywacje i pomagał nam budować jeszcze lepsze postaci”, wspomina Mechanic, dodając, że reżyser chciał osiągnąć równowagę pomiędzy ukazywaniem przeszłości Dossa a scenami bitewnymi. „Pierwsza część filmu polega na opisywaniu trudnej relacji Desmonda z ojcem, na ukazywaniu odnajdywania  prawdziwej miłości, która pozwala mu radzić sobie z życiowymi trudami”, informuje Gibson.

Mechanic wyjaśnia jednocześnie, że w sekwencjach batalistycznych Gibson skupił się wyłącznie na najważniejszych rzeczach, nie poszukując zbędnej popisowości. „Mel ma niezwykłe oko do kina wojennego. To w jego głowie narodziły się wszystkie sceny akcji z Przełęczy ocalonych, niezależnie od tego, kto wymyślił je w scenariuszu”, kontynuuje producent filmu, podkreślając, że mimo wielu efektownych ujęć Gibsona najbardziej interesowało ukazywanie, w jaki sposób główny bohater nie zatraca w sobie człowieczeństwa.


Na podstawie: Victor Hulbert „Desmond Doss – czyli jak doszło do nakręcenia Przełęczy ocalonych”, Znaki Czasu 10/2016  oraz Monolith Films.