Home

Żołnierz bez karabinu

O Desmondzie


Czy można zostać bohaterem narodowym, uhonorowanym najwyższym odznaczeniem wojskowym, bez zabijania wroga? Potwierdza to historia Desmonda T. Dossa, żołnierza, który nigdy nie dotknął karabinu.

Jednym z najbardziej ekskluzywnych klubów na świecie jest Congressional Medal of Honor Society (Towarzystwo Honorowego Orderu Kongresu), składające się z ludzi, którzy zasłużyli na najwyższe wyróżnienie swego narodu. Decyzją Kongresu Stanów Zjednoczonych Order Honorowy może być przyznany tylko temu, kto w walce z wrogiem „wyróżnił się w sposób znaczący walecznością i odwagą, narażając życie daleko bardziej nad swój obowiązek”.

W rzeczywistości męstwo, jakie okazali zdobywcy orderu, przekracza nawet powyższe wymagania. Osobom, które nigdy nie widziały wojny, trudno wyobrazić sobie czyny zasługujące na tę najwyższą nagrodę.

Spośród 16 milionów ludzi noszących mundury podczas drugiej wojny światowej, tylko 431 okazało tak wielki heroizm, że zostali nagrodzeni Orderem Honorowym. Wśród tych bohaterów, wyróżnionych za czyny dokonane na polu walki, jeden był człowiekiem, który z powodu głębokich przekonań religijnych odmawiał przyjęcia broni przez cały okres swej służby wojskowej. Nigdy nie zabił nieprzyjacielskiego żołnierza, nigdy nie zajął nieprzyjacielskich pozycji. Jednakże jego bohaterski, niemal niewiarygodny czyn, dokonany pod ciągłym ostrzałem wroga, przyniósł mu szacunek i uznanie prezydenta i generałów, żołnierzy i cywilów. Z pewnością młodszy szeregowy Desmond Thomas Doss, wyznawca Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, początkowo uznany przez Armię Stanów Zjednoczonych jako „uchylający się od służby wojskowej ze względów etycznych”, jest najbardziej nietypowym amerykańskim bohaterem.

Powojenna prasa pisała o nim: „Szeregowy Doss, urodzony 7 lutego 1919 roku w Lynchburg, rozpoczął służbę wojskową w Camp Lee, w Virginii, 1 kwietnia 1942 roku. Przed powołaniem do armii pracował jako monter w stoczni. Został odznaczony Brązową Gwiazdą za zasługi w służbie medycznej podczas kampanii na Leyte w okresie od 7 do 21 grudnia 1944 roku”.

„Odmawiający ze względów moralnych posługiwania się bronią, przydzielony do Korpusu Medycznego Armii Stanów Zjednoczonych, szeregowy Desmond T. Doss z Lynchburg w Virginii wykazał się tak niezwykłą odwagą i niezłomnym męstwem, pomagając swym rannym kolegom pod¬czas ciężkiej kampanii na Okinawie, że został odznaczony Honorowym Orderem Kongresu”. „Najwyższe odznaczenie naszego kraju otrzymał dwudziestosześcioletni żołnierz, który choć nie nosił broni, dał tyle dowodów heroizmu na polach bitew na Guam, Leyte i Okinawie, że jego nazwisko stało się symbolem bezprzykładnej odwagi w 77 dywizji piechoty spod znaku Statuy Wolności”.

Generał Brygady Edwin H. Randle, dowódca 77 dywizji, stwierdził: „Ten żołnierz przez swą niezachwianą obowiązkowość oraz odwagę i poświęcenie, wykraczające daleko poza granice powinności, zyskał szacunek, uznanie i sympatię całej dywizji. Jest to tym bardziej godne odnotowania, że od początku służby aż dotąd szeregowy Doss odmawiał posługiwania się bronią ze względów moralnych. Nie dało się go zmusić do noszenia czy nawet dotknięcia broni. Jego dowódca przeniósł go do oddziału medycznego, gdzie pełnił funkcję sanitariusza kompanii, gdyż pragnął nieść pomoc rannym na polu walki. Już na Guam i Leyte szeregowy Doss pokazał swą wartość. Bez względu na to, jak silny był nieprzyjacielski ogień, zostawał z rannymi i niósł im pomoc, nie zwracając uwagi na niebezpieczeństwo. Szeregowy Doss został odznaczony Orderem Honorowym za szczególnie bohaterskie czyny w czasie kampanii na Okinawie, w dniach od 29 kwietnia do 21 maja 1945 roku”.


powrót do listy artykułów

następny artykuł