Home

Modlitwa na urwisku

O Desmondzie


Desmond patrzył głęboko poruszony, jak wszyscy się modlą, nawet ci, którzy jeszcze nigdy tego nie robili.

Gdy zbliżał się świt, porucznik Gornto wezwał Dossa do siebie.

– Znakomicie radziłeś sobie z węzłami na ćwiczeniach w górach —powiedział. — Czy znasz jakiś sposób, żeby przytwierdzić te siatki na szczycie urwiska?
– Tak jest — odpowiedział Doss.

Wraz z kilkoma innymi ludźmi wspiął się na skałę. Każdy z nich miał ze sobą linę, którą przywiązali do głazów na krawędzi urwiska. Potem podciągnęli sieć i umocowali ją solidnie. Teraz cały pluton mógł wspiąć się na urwisko jednocześnie. Przygotowania dobiegły końca. Desmond i inni zeszli na dół. Gornto miał poprowadzić natarcie. Najważniejszym celem był wielki bunkier, znajdujący się w niewielkiej odległości od brzegu urwiska. To z tej dogodnej pozycji Japończycy mogli kierować ogniem z moździerzy. Gornto zebrał oddział weteranów, z trzema sierżantami na czele. Byli to Potts, Edgette i O’Cannell. Desmond zgłosił się na ochotnika.

– To będzie bardzo niebezpieczne zadanie Doss — ostrzegł Gornto — nie pójdziesz!
Czuję, że powinienem poruczniku — powiedział Desmond —mogę być potrzebny. Ale chcę o coś prosić, poruczniku, zanim pójdziemy. W porządku, Doss, co takiego? — zapytał Gornto.
– Ja wierzę, proszę pana, że modlitwa jest najpewniejszą ochroną. Ludzie powinni krótko pomodlić się, zanim postawią nogi na skale.

Desmond miał na myśli, że należy dać czas na to, aby każdy, o ile pragnie, mógł pomodlić się sam w spokoju. Gornto jednak zwołał wszystkich i powiedział im, że Doss będzie modlił się za nich. Desmondowi nigdy na myśl nie przyszło, żeby wypowiadać jakieś formalne modlitwy, ale nie mógł dopuścić, by zaskoczenie zbiło go zupełnie z tropu. Wyszedł z szeregu i zaczął modlić się słowami, które płynęły wprost z serca.

– Nasz Ojcze, który jesteś w niebie, proszę cię, daj naszemu porucznikowi mądrość i rozeznanie w różnych sytuacjach, żeby nam wydawał właściwe rozkazy, bo nasze życie będzie od tego zależało. Proszę Cię, daj mądrość każdemu z nas, żebyśmy umieli zachować ostrożność, tak żebyśmy, jeśli to jest Twoją wolą, wszyscy wrócili żywi. I jeszcze prosimy cię o to, żeby każdy z nas przygotował się w swoim sercu na to, aby stanąć przed Tobą, zanim wejdziemy na tę skałę. Wysłuchaj nas w imieniu

Na moment wojna na urwisku jakby zawisła w próżni, gdy ludzie stali bez ruchu. Desmond patrzył głęboko poruszony, jak wszyscy się modlą, nawet ci, którzy jeszcze nigdy tego nie robili. Potem pełni ufności, niemal bez lęku podeszli do siatki u podstawy urwiska, dając kompani A na wschodzie sygnał, że zaczynają atak. Doborowy oddział z sanitariuszem idącym za nimi wspiął się na skałę i bez chwili wahania ruszył pędem wprost w stronę bunkra. Pod osłoną dwóch karabinów maszynowych z flank kilku ludzi podbiegło naprzód i cisnęło wiązki granatów w otwór. Ciężkie bryły betonu poleciały w powietrze jak zapałki, bunkier rozsypał się w kawałki. Ściany zapadły się grzebiąc pod sobą wszystkich, którzy znajdowali się w pomieszczeniach.

– Osłaniany przez karabiny maszynowe, ustawione na gruzach bunkra, oddział porucznika Gornto ruszył na szczyt wzgórza. Japończycy zza przeciwległej krawędzi wzgórza zaczęli rzucać ręczne granaty w stronę biegnących Amerykanów. Kilku ludzi z przodu odpowiedziało tym samym. Rozpętała się zajadła walka.

– W tym samym czasie kompania A odstąpiła od ataku na wyznaczone pozycje wroga, które miała zająć. Pierwsi ludzie, którzy dotarli do krawędzi urwiska, zostali natychmiast zabici.

– Kompania B zajęła jednak spory obszar na szczycie urwiska. Gornto i Desmond rozglądali się, czy nie ma rannych, którzy potrzebowaliby pomocy. Szukali też zabitych, ale nikt nie zginął. W całej tej szaleńczej akcji szturmowy oddział kompanii B miał tylko jednego rannego. Sierżant O’Connell skaleczył się w rękę ostrym kamieniem!

– To było niewiarygodne dla wszystkich oprócz Desmonda. Wiedział, że Pan go wysłuchał.


powrót do listy artykułów

następny artykuł